|
niedziela, 30 października 2011
Kolejne napisane na iPhone4
Chcę w życiu robić tylko trzy rzeczy: być hollywoodzką aktorką, piosenkarką z głosem jak Adele i dziewczyną, która robi najlepszego loda na świecie. Póki co wychodzi mi jedynie trzecia opcja. Powinnam zostać prostytutką?
sobota, 29 października 2011
Powrót
Jestem dumną posiadaczką boskiego iPhona, boskiego penisa na wyłączność, boskich piersi (nadal zachwycam się czasem sobą). W moich komórkach są stale hektolitry spermy, z czym czuję się nawet zajebiście. Zostałam ateistką, wierzę tylko w siebie i w Niego.
wtorek, 11 stycznia 2011
Kiedy walutą stają się plemniki
Czy dziewczynę mówiącą: ugotuję obiad, jeśli pozwolisz, że zrobię ci loda, można nazwać prostytutką? W końcu proponuje ona jedną usługę (ugotowanie obiadu) i chce za to środki niematerialne (orgazm) i środki materialne (spermę). Ciekawa sytuacja kiedy walutą stają się plemniki. Można nawet uznać, że płatność w tym przypadku to 500 milionów plemników. Drogo.
Transakcje wymienne w związku to standard. A kiedy spotykasz się z kimś po raz pierwszy?
Płacisz?
środa, 05 stycznia 2011
Big picture
To naturalne, że jeśli ktoś mi się nie podoba, to nie ma w tym mojej winy. I analogicznie - oczywiste jest także, że jeśli ja komuś nie odpwiadam, to nie ma w tym jego winy, ani mojej winy. Mam na myśli początki relacji, kiedy albo decydujemy się na dalszy kontakt, albo nie. Myślisz –nie mam mu nic do zaoferowania, bo myśląc o mnie jako o kimś dla siebie, on nie podchodzi do sprawy racjonalnie i nie widzi, że mocna czwórka nigdy nie będzie pasowała do mocnej szóstki, siódemki czy ósemki, i masz rację. Przecież czwórki są z czwórkami, a dziesiątki z dziesiątkami. Nie będę nikogo obrażać i nie podrywam kogoś, kto jest choćby o jeden stopień wyżej. Trzeba pamiętać, że czas nie ma znaczenia, jeśli chodzi o to stopniowanie. Albo rodzisz się dziesiątką, albo jedynką. Oczywiście są też liczby po przecinku. O jakiej wiec przenikliwości umysłu świadczy fakt, że podrywa mnie ktoś o kilka stopni niższy? Szanujmy się, proszę. Ale... przecież nie należy się gniewać, bo fakt, że jest o kilka stopni niżej, nie pozwala mu dostrzec, że myślenie o mnie jest bez sensu. Kiedy następnym razem pomyślisz – nie chcę cię ranić słowami: nic do ciebie nie czuję i nigdy to się nie zmieni, choćbyś stawał dla mnie na głowie - weź pod uwagę, że to nie twoja wina, że ktoś nie wzbudza w tobie żadnych emocji. To nie jest w ogóle kwestia niczyjej winy. Tak po prostu jest. To tego typu sytuacja.
poniedziałek, 03 stycznia 2011
Faceci 2010
Moje podsumowanie roku 2010 uwzględniające kontakty z mężczyznami. Zachowałam chronologię wydarzeń. Uwzględniłam tylko tych, z którymi miałam bliższy kontakt. 2. Boring Guy –imponował mi tradycjonalizmem, przywiązaniem do rodziny, mocnymi zasadami moralnymi. Jeden pocałunek, a potem… nudy. Do zapamiętania: Nie zakochiwać się w facetach, którzy nie wiedzą czego chcą. Ja się w takim zakochałam w ogóle?
piątek, 31 grudnia 2010
Partner na przeczekanie: check yourself before you wrack yourself
-Daj mi swój numer, proszę. Czy będąc w związku powinniśmy kolekcjonować awaryjne numery telefonów od osób na których zrobiliśmy wrażenie, a które wydają nam się atrakcyjne, tak aby skontaktować się z nimi za miesiąc, dwa miesiące, za pół roku, kiedy już będziemy sinlngami? Check yourself before you wreck yourself.
P.s. Właśnie sobie przypomniałam, że kiedy jestem zakochana to nikt inny poza moim facetem nie wydaje mi się atrakcyjny, dlatego nie wzięłam tego numeru telefonu.
poniedziałek, 27 grudnia 2010
Zastosowania mężczyzny
Poza oczywistymi zastosowaniami takimi jak związek i seks, facet może pełnić także inne funkcje. Funkcje te zawsze się wykluczają, czyli nie mogę jednego faceta przyporządkować do dwóch kategorii. To do jakiej kategorii należy facet, wiem po pierwszym spotkaniu. Po pierwszym spotkaniu wiem też czy znajomość może przerodzić się w głębszą relację, jest to świadomość, że nowo poznana osoba może być naszym potencjalnym partnerem. Oczywiście jest to odczucie tylko potencjalnego związku, bo po bliższym poznaniu faceta, mogę stwierdzić, że jednak posiada on cechy których nie toleruję. Tak więc – nie ma nigdy takiej możliwości, żebym spotykała się z kimś parę lub paręnaście razy, aby sprawdzić czy ten ktoś mi się podoba. Ja to wiem od razu. Jeśli mi się podoba –spotykając się z nim –planuję związek/seks. Jeśli mi się nie podoba – także spotykam się z nim, ale powody dla których to robię są już inne. Nie ma możliwości, że poznając go bliżej nabiorę ochoty na bliższe relacje z nim.
Klasyfikacja mężczyzny: 1. Znajomy – tylko rozmowy - talk friend a. zwyczajny znajomy b. kolega z pracy, z którym nie mogłabym się przespać c. kolega z pracy, z którym mogłabym się przespać (są warunki do zostania fuck friend, ale nie ma możliwości, ponieważ np. on ma dziewczynę) 2. Znajomy – tylko seks - fuck friend 3. Znajomy rozmowy plus znajomy seks = związek - boyfriend
Kategoria pierwsza znajomy – tylko rozmowy uwzględnia użycie tego faceta do wspólnych rozmów, wyjść do kina, wspólnego picia kawy i herbaty. Często przejawia chęć zakwalifikowania się do kategorii trzeciej. Nie wie, że nigdy nie stanął w tej konkurencji. Kategoria druga znajomy – tylko seks musi mieć fajne ciało. Nie musi świetnie do mnie pasować pod względem osobowościowym. Używany w celu zadowolenia fizycznego. Preferowane nie zakochiwanie się. Wymagany duży penis. Kategoria trzecia –związek – główne aktywności jakie ze mną przejawia to seks i rozmowy. Nie musi mieć ciała modela, ale musi mieć twarz, którą zaakceptuję (czyli przystojny). Musi być dla mnie autorytetem w większości dziedzin życia. Często rekrutowany z kategorii drugiej. Prosty podział, bo albo uprawiasz z nim seks, albo rozmawiasz, albo to i to, jednak najczęściej nie w tym samym momencie.
środa, 22 grudnia 2010
Poranek i wieczór leniwej dziewczyny
7.00 Budząc się o 7 rano odnajduję sens istnienia – pragnę całe swoje życie spędzić w łóżku, spać i śnić o facetach z seksownym zarostem na twarzy.
poniedziałek, 20 grudnia 2010
Wpływ byłych partnerów ma życie
Jaki wpływ mają na nas osoby, z którymi jesteśmy blisko? Czy chciałbyś zobaczyć swoje alternatywne życie, które wiódłbyś gdyby nie rozpadł się twój związek? Czy myślisz, że będąc teraz z osobą, z którą zerwałeś, byłbyś w lepszym czy gorszym położeniu życiowym? Czy ta osoba mobilizowała cię do działania, czy wręcz przeciwnie? Ja akurat nie potrzebuję osoby, która będzie mnie mobilizowała do czegokolwiek, moja motywacja życiowa nie ma związku z faktem, czy mam faceta czy nie. Ale... kiedy mam dostęp do regularnego seksu z kimś kogo wydaje mi się, że kocham, a on dobrze udaje, że również żywi do mnie takie uczucia, to jestem bardziej efektywna. Po dobrym seksie mam mnóstwo energii do pracy, życia i kocham wszytkich ludzi. Jaki wpływ mieli/mają na mnie faceci, z którymi byłam? Pierwszy pokazał mi, że mogę przeżywać pięciokrotne orgazmy i kiedy przy następnym partnerze ich nie było - wiedziałam, że to nie moja wina. A może moja, że nie wzbudzałam w nim potrzeby dawania mi takich przyjemności? Drugi -pokazał mi filmy Woodego Allena, które kształtowały moja psychikę przez następne kilkanaście miesięcy. Choć z drugiej strony -prędzej czy później i tak zaczęłabym je oglądać. Trzeci -kurcze nie wiem, ale było fajnie. Nie miał wypywu na moje życie długofalowo, ale każda chwila z nim była bezcenna.
środa, 15 grudnia 2010
Jakich facetów lubię? W jakich mogę się zakochać bez pamięci?
Takich, którzy rozbierają kobietę wzrokiem. Takich, którzy uśmiechają się do ciebie, a ich wzrok mówi: wziąłbym Cię chętnie tu i teraz, bez względu na wszystko. Takich, którzy lubią nawilżać mi twarz swoją spermą. Takich, którzy nie pytają: mogę? tylko biorą siłą. Takich, którzy bez względu na to jak wyglądają i kim są, wiedzą, że każda laska może do nich należeć. Ja też. Takich, którzy w przeszłości mieli wiele partnerek, a teraz wolą być oddani tej jednej. Takich, którzy doceniają kobietę, która ich kocha. Takich, którzy mimo swego egoizmu lubią się o mnie troszczyć. Takich, którzy wstydzą się mówić o swoich uczuciach, ale je okazują. Napisane w oparciu o trzech facetów, w których się zakochałam.
niedziela, 05 grudnia 2010
Zostańmy przyjaciółmi
Jesteś świetnym facetem. Idealnym wręcz. Miły, kulturalny, wykształcony, zaradny życiowo, znasz zasady dobrego wychowania. Mam wrażenie, że czasem musiałeś walczyć z myślami, aby nie kupić mi kwiatów. Tylko chodzi o to, że ja potrzebuję przestrzeni. Nie chcę teraz z nikim się wiązać, ostatnio związek mnie wykończył, mam dosyć bliskich kontaktów z mężczyznami. Nie chodzi o ciebie, tylko o mnie. Zostańmy przyjaciółmi. Będziemy nadal spotykać się i rozmawiać, wychodzić do kina i do restauracji, tak to lubimy, będzie wspaniale. Będzie tak jak kiedyś, tylko bez seksu, zgadzasz się, prawda?
poniedziałek, 22 listopada 2010
Idealny mężczyzna nie przynosi śniadań do łóżka
Sobota rano, godzina 9.00, środek nocy, śpisz sobie smacznie, aż tu nagle budzi cię twój kochający partner. Przez noc zdążył się już stęsknić za twoim pełnym pożądania spojrzeniem (lub twoimi pełnymi jego spermy ustami) i postanowił napełnić cię tym razem czymś słodszym –śniadaniem do łóżka. Chce się podlizać. Okay, ale nie tędy droga, jeśli bardziej lubisz spać niż jeść. Co w ogóle ludzie widzą w tych śniadaniach podawanych do łóżka? Taca niepewnie położona na pościeli może się wyśliznąć i ubrudzić wszystko wokół. I potem masz dżem na swojej ulubionej koszulce. Na filiżance kawy nie dostrzeżesz napisu: uwaga –gorący kubek, bo po pierwsze to urocza filiżanka, a nie kubek Starbucks, a po drugie –ledwo co otworzyłaś oczy i prawie nic nie widać. Pytanie podstawowe – jak można jeść wykwintne śniadanie będąc romantycznie brudnym? I mając nieświeży oddech? Dlaczego na filmach zawsze w zestawie śniadaniowo-łóżkowym jest sok pomarańczowy? Jeśli partner naleje go z kartonu to opluję nim nocną szafkę, zaś jeśli będzie wyciskał sok za pomocą sokowirówki to przecież ja go prędzej uduszę za ten straszny hałas. No chyba, że wyszedłby z mieszkania na klatkę schodową targając ze sobą 3 pomarańcze i sokowirówkę –ale czy istnieją sokowirówki na baterie? Lub też – czy na klatkach schodowych luksusowych osiedli są gniazdka elektryczne? A jeśli zamiast podać śniadanie od razu po przygotowaniu on wolał chwilę popatrzeć na moją śpiącą postać i jajka wystygły, a ja nie lubię zimnych? Już ja go znam –na pewno odkryłby też kawałek kołdry i patrzył na moje uda. Co jest fajnego w okruszkach pysznej chrupiącej bagietki, które wbijają się potem w pupę? Może on kocha patrzeć kiedy jeszcze na wpół śpiąca ją chrupię?
wtorek, 16 listopada 2010
Kino
Szkoda, że nie mieszkam z facetem, którego kocham. Jest taki? Chyba tak, ale nic nie wskazuje na to, że pakuje walizki, aby się do mnie wprowadzić. Co więcej –leżałam w saunie owinięta ręcznikiem, bo deski były trochę za gorące, choć temperatura w saunie nie była wysoka – tylko 85 stopni, co naprawdę jest chłodną przyjemnością dla kogoś kto lubi 115 stopni w saunie suchej i przypomniałam sobie gorące rozmowy z nim w saunie, a potem robienie mu loda pod zimny prysznicem, co bynajmniej nie chłodziło atmosfery.
Lubię jesień, bo kiedy wychodzę na zewnątrz i wiatr dramatyczne zrzuca liście z prawie nagich drzew, mam wrażenie, że gram w mrocznym horrorze. Naprawdę nietrudno to sobie wyobrazić kiedy wychodzę na puste osiedle (ludzie ukrywają się w domach lub w pracy), a wokół cisza, zachmurzone niebo i wiatr.
Film ze mną pojechał do Paryża, nie mam pojęcia, kto będzie go oglądał, ale ponoć cuda zdarzają się codziennie. Fakt, że moja postać będzie widoczna przez jakiś czas w Paryżu napawa mnie radością. To takie podniecające, że ktoś spojrzy na moją twarz, po czym pomyśl – muszę zjeść dzisiaj francuskiego rogalika. To takie niesamowite, że mój wizerunek dotarł do Paryża wcześniej niż ja sama. Trzeba mieć nadzieję, że ciało podąża za swym wizerunkiem.
Dzisiaj idę obejrzeć w kinie tego faceta, który spowodował rozmiękczanie w dolnej części mojego ciała. Okazało się, że film z nim w roli głównej leci teraz w kinach. I pomyśleć, że kiedyś niespodziewanie trafiłam do kina na słaby film, w którym grała matka jego przyszłego dziecka. I siedząc w kinie nie wiedziałam, że patrzę na kobietę, która urodzi dziecko facetowi, który spowoduje u mnie pięciosekundowy przypływ pożądania.
środa, 03 listopada 2010
Dotykanie.
Chciałabym się na pięć minut przytulić. Ciekawe, co by mi dało te pięć minut z nim? Pozytywne nastawienie, chwilową przyjemność pozwalającą przetrwać kolejne dwa tygodnie do naszego spotkania? Dzisiaj dziwne było to, że kiedy inny facet chciał mnie przytulić –broniłam się przed tym w ułamkach sekundy, mimo to jednak uległam, bo nie sposób było mu nie ulec. To był taki serdeczny uścisk podczas którego poczułam coś co można nazwać jedynie kosmosem (lub też spojrzeć na zdarzenie realnie i napisać, że po prostu na kilka sekund poczułam podniecenie i boskie ciepło spowodowane jego bliskością, ciepłym uśmiechem, zapachem i twardością ramion. Może miękkość moich powiększonych przez tabletki antykoncepcyjne piersi też była dla niego miła. Wszystko to tylko chwila, dłuższy uścisk dłoni i porozumiewawcze spojrzenie mówiące: tak, chcę, nie, nie mogę. Bardzo chcialam się przytulić, ale bronilam się dlatego, że jeśli ktos nie należy do mnie, a ja do niego, to wolę zachować dystans. Pocieszające jest to, że uczucie było kosmiczne i uświadomiło mi, że nie tylko jeden facet na świecie potrafi je wywołać. Facet, który potrafi mówić mi koplementy, które mnie zaskakują, ale w które wierzę. Potem miałam coś zjeść na mieście, ale straciłam apetyt, więc wróciłam do domu i pocieszyłam się czekoladą. Zdjęłam obcisłe spodnie, czerwony sweter i malinowy top i ubrałam bezpieczną sportową koszulkę w rozmiarze XXL i tak sobie siedzę i marzę.
poniedziałek, 25 października 2010
Sprostowanie...
Nie, nie chodzi o sprostowanie tego co zawsze… Chciałam tylko napisać, że seks bez uczucia jest beznadziejny, tak samo jak miłość bez seksu. Po długim czasie mojego wielkiego libido przyszedł czas odpoczynku, a permanentna ochota na seks okazała się zwykłym nadmiarem jednego z hormonów –testosteronu. I coś co cię definiowało okazuje się zwykłym zaburzeniem fizjologicznym. Zakochałam się w kimś, ale póki co nie jestem szczęśliwa. Nadal wieczory spędzam samotnie, nadal wlewam olejek różany do wanny, leżę w gorącej wodzie i marzę. Zagrałam w filmie, właściwie to w trailerze, ale jeśli reżyserka znajdzie sponsora to będę jedną z głównych aktorek. Przez 15 minut byłam żoną i matką. Dziecko radośnie bawiło się z przystojnym ojcem, a ja patrzyłam z uśmiechem ubrana w niebieski kardigan i najprawdziwsze perły. Bez sensu.
poniedziałek, 27 września 2010
Skarbeczku, kochanie, kruszynko, dziecinko
Tak zwykli do mnie mówić chłopcy, których kocham. Lubię Kinder czekoladę. Włosy myję szamponem Johnson's Baby No more tears lub BS o zapachu bananowym. Odżywka wygląda jak puddnig, spływa po puppie. Demakijaż wykonuję używając chusteczek dla niemowląt, bo po nich moje policzki robią się gładkie jak pupka noworodka. Albo jak brzoskwinie. Jem brzoskwinie. Moje tabletki anty przypominają cukierki i znajdują się w kolorowym opakowaniu, które zabawnie grzechocze kiedy nim potrząsam. No i jeszcze moja cipka wygląda czasem jak u małej dziewczynki… ciekawe czy też taka ciasna :) Czasem warto pobawić się z chłopcami w seks oralny. P.s Zapomniałam dopisać: na samą perspektywę seksu cieszę się jak dziecko!
środa, 15 września 2010
Trzy spotkania –plany vs życie
16. 00 –T. Spotkanie, kawa, wymówił moje imię, sypałam cukier do delikatnej pianki i rozmawialiśmy o tym, że za kilka godzin on zobaczy taką za oknem. Jak zawsze wspomnienia, analizy, zrozumienie, troska. Kradziony pocałunek w policzek. Kocham cię –stchórzyłam, to było do przewidzenia. Nie było okazji, nastroju, za późno. 19.00 –P. Patrzyłam na niego i słuchałam go, a on spytał czy jestem śpiąca. Skłamałam. On myśli, że do siebie pasujemy. 23.00 –K. Ja pierdolę. Koleś traktuje mnie jak dziwkę. Aha, na tym polega seks bez miłości. A może wyolbrzymiam. Odwołał spotkanie. Zero seksu. Mój nastrój warunkowany jest obecnie perspektywą seksu lub jej brakiem. Tagi:
ciastko z karmelem
Coffie heaven
kocham cię
seks bez miłośći
seksowny zarost
taksówka
Zamknij się
22:29, scarlettous
Link Komentarze (5) »
wtorek, 14 września 2010
poniedziałek, 13 września 2010
Jeden dzień, trzy spotkania.
Jutro ważny dzień. Dlatego ubiorę się seksownej niż zwykle. Robiąc idealny make up będę myślała o pierwszym, drugim i trzecim spotkaniu z pierwszym, drugim i trzecim facetem. Każdy zapisuje inne kartki mojego życia. 16. 30 Pierwszy. T. –po wielu godzinach wspólnego seksu, rozmów, rozmyślań nad tym co do niego czuję, rozstań, powrotów, przyjaźni, zazdrości, setek nagich zdjęć wysyłanych mu na komórkę –spotkamy się jutro przed jego wyjazdem na drugi koniec świata. Pójdziemy na zakupy, potem gdzieś usiądziemy i będę patrzyła mu w oczy. Wyznam mu miłość. Po raz pierwszy w życiu i pomimo tego, że nie jesteśmy razem, a on jest w związku. 19.00 Drugi. P. –świeża historia. Facet idealny dla mnie, ale nie wiem czy potrafię się w nim zakochać. Będzie miło, choć nie będę mogła z nim rozmawiać o T. i K. Druga randka. Starówka. Będzie romantycznie. Będę się słodko i niewinnie uśmiechać. 23.00 Trzeci. K. –mam wolne mieszkanie przez najbliższy tydzień, więc już mu napisałam, że szkoda, aby stół kuchenny się zmarnował. On woli na łóżku. Oj tam. Dzięki niemu zapomnę o wyjeździe T. Będzie ostry seks. Będę się słodko i niewinnie wyginać. Oczywiście w pracy nie omieszkam zakręcić pupą przed J, zalotnie uśmiechnąć się do M. i dwuznacznie skomentować wyglądu S. Faceci. Czy ja kiedyś dojdę do ładu w relacjach z nimi? Jestem beznadziejna w związkach. I fenomenalna w kontaktach typu lalala.
piątek, 10 września 2010
Super ekstra seks.
Super ekstra seks. Technicznie. Materiałowo. Precyzja ruchów. To było w jej pościeli. Jej pośladki nosiły na sobie ślady balsamu nawilżającego. Penis sprawiał wrażenie idealnego. Ciało miał dobre i ładnie się komponowało z jej skórą. Liczyło się tylko wejście w nią, ruch, cisza, jego zapach, jej włosy. Brak czułości. Brak bliskości. Obojętność. Abstrakcja sytuacyjna typowa dla seksu. Relaks. Jej romantyzm został zdeptany. W ciągu tych sześćdziesięciu minut wskoczyła na nowy poziom poznania rzeczywistości.
poniedziałek, 06 września 2010
niedziela, 05 września 2010
10 rzeczy, które lubię
10 rzeczy, które lubię: 1. Penis –fellatio, penetracja, oglądanie, dotykanie, podziwianie /przez spodnie też się dobrze prezentuje/ słowo klucz: erekcja 2. Pranie –pozwala na zrelaksowanie się i uzyskanie równowagi w przyrodzie 3. Bieganie –bo fajnie mówić „biegam” i fajnie mieć najjędrniejszy tyłek ever 4. Tabs –nazywane tak pieszczotliwie tabletki antykoncepcyjne, kojarzą się z błogim stanem, lubię je połykać 5. Orgazmy –bo kto ich nie lubi. Fajne są takie wywołane pocałunkami i ręką partnera 6. Deszcz –bo to najlepsza pogoda na spanie i seks 7. Kreatywność własną, kreatywność cudzą, ciekawe zestawienia słów, pierwsze poczęcia słowotwórcze 8. Marzenia 9. Zasypianie w przytulanie 10. Chmury, ładni ludzie, kosmetyki TheBodyShop i Helena Rubinstein, wyrazy: chyba, oczywiście
wtorek, 31 sierpnia 2010
Miłość i seks.
W życiu liczą się dwie rzeczy –miłość i seks. Czy w tej kolejności? Czy w dowolnej kolejności? Kocham kogoś, ale nie ma seksu. Sypiam z kimś, ale nie ma miłości. Hmm... A to nie jest tak, że jeśli się kogoś kocha to bez względu na seks? A to nie jest tak, że jeśli ktoś daje ci piąty z kolei orgazm podczas jednej nocy to go kochasz? Wszystko sprowadza się do bilansu korzyści i strat. Jestem wyrachowana. Miłość mi się nie kalkuluje. Żartuję.
czwartek, 26 sierpnia 2010
Francuskie słoneczne winnice
Znowu kocham chłopców. Dwóch na raz. Jednego nawet bardziej, tylko nie wiem którego. Kurczę, bo to jest tak, że ja jestem jedna, ich dwóch, a obu na raz nie uszczęśliwię. A przecież każdy z nich potrzebuje utulenia, lodzików, komplementów. Wybór jest taki jak pomiędzy 10 letnim półwytrawnym czerwonym winem pitym w cudownie przytulnej zimowej rezydencji w Alpach a przesłodkimi winogronami jedzonymi prosto z gałązki w jednej z francuskich, słonecznych winnic. Życie nabrało słonecznych barw, kolorów kosmosu, matriksa, sensu wszystkiego od kiedy moje usta zadrżały i zasnęłam cudownie spełniona po uwilnienu milionów, które mogłyby stać się początkiem nowego życia, jednak ja pozolilam im na cudowne zniszczenie przez moje kwasy żołądkowe.
środa, 18 sierpnia 2010
Bo liczy się wnętrze.
Czasem mam wrażenie, że jedną z moich największych wartości jako kobiety jest nienawiść do kotów i nadwagi. Mój były pewnie powiedziałby coś innego –„bo połykałaś”. Mój drugi były –nie był ze mną dlatego, że marzył o seksie z panią z telewizji. Dla niego liczyło się wnętrze. Wnętrze moich ust. Poznałam ostatnio faceta. Spodobała mi się jego górna część twarzy, tzn. oczy i kawałek czoła. Wstępna rozmowa pozwoliła wysnuć wnioski, że jego tętno wynosi zazwyczaj tyle co moje, czyli około 55 uderzeń na minutę, a to oznacza, że mamy dobrą kondycję. Hmm… może za często to podkreślam, ale tak –pomyślałam wtedy o jego penisie. Jak na ironię losu -druga połowa jego twarzy nie była już tak zachwycająca! A tyle uderzeń nas łączyło. Kurcze, tak uwielbiam własne towarzystwo, że naprawdę mogłabym nikogo nie mieć. Orgazmy też są okay. Tylko… do tego, aby ktoś mnie wziął mocno od tyłu niezbędny jest jednak pierwiastek męski. Kocham chłopców.
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
.
Biegam
Blog Roku 2010
Kontakt:
Męski punkt widzenia:
Pokój z widokiem na
Top 3 plus 1
Tagi
|